Blog > Komentarze do wpisu

Marzenia.



1. We własnym świecie.

 

Był początek, dawno wyczekiwanych, wakacji. Dzień zaczął się bardzo przyjemnie. Pogoda była cudowna i, jako, że Julka nigdzie tego roku nie wyjeżdżała, wolny czas, którego miała pod dostatkiem, musiała zorganizować sobie sama.

Po błękitnym niebie wolno płynęły białe obłoki. Przysiadła na pniu zwalonego drzewa i zatopiła się w rozmyślaniach. Wystarczyła tylko chwila, by znów znalazła się we własnym świecie. Głęboko pogrążona we własnych fantazjach, na chwilę, straciła kontakt z rzeczywistością.

Tego popołudnia wybrała się ze swoim kolegą na przejażdżkę rowerową do pobliskiego lasu. Od jakiegoś już czasu zamierzała zrzucić kilka kilogramów, lecz ciężko było się jej do tego zmusić. Dlatego teraz uważała, że każda forma ruchu, jest dla niej korzystna. Tak przynajmniej się jej zdawało i nie narzekała.

Po przejechaniu kilkunastu kilometrów polnymi drogami, zatrzymali się  na skraju  pięknego zagajnika. W pewnym momencie poczuła przy sobie czyjąś obecność. To był Marek. Zaszedł ją od tyłu, jak kot. Stanął nieruchomo i przyglądał się.

Nie wystraszyła się. Wiedziała przecież, że jej adorator gdzieś tutaj jest. Spokojnie odwróciła się w jego stronę, a on przysiadł obok niej.

Mimo wszystko udało mu się ją zaskoczyć. Trzymał w dłoni bukiet polnych kwiatów, które przed chwilą zerwał. Choć drobne i zwykłe, były śliczne. Spojrzała na nie i poczuła się jak księżniczka.

-Dla ciebie, - powiedział.

Ostrożnie wyciągnęła dłoń.

-Dziękuję, - szepnęła.

Zapadła chwila ciszy.

-Julka? - odezwał się po jakimś czasie.

-Tak?

-Mam pytanie.

-Słucham.

-Jakie masz największe marzenie?

Spojrzała na niego.

-Marzenie?

Ostrożnie położył dłoń na jej ramieniu. Miał wrażenie, że za chwilę mu ucieknie, jak spłoszony ptak.

-Uhu… - mruknął.

Uśmiechnęła się, ale nie zrzuciła jego ręki. Na jej policzkach pojawiły się śliczne dołeczki. Zrobiło mu się ciepło na sercu. Od kiedy pierwszy raz ją zobaczył, uwielbiał ten uśmiech.

Czekał. Miał ochotę ją przytulić, wziąć w ramiona i tak trwać bez końca. Nie miał odwagi, jednak, zdobyć się na ten prosty gest.

-Nie powiem, - stwierdziła krótko.

Poczuł się lekko zawiedziony.

-No… ale, dlaczego? - westchnął, jak małe dziecko.

Spoważniała i przełknęła ślinę.

-Nie możemy rozmawiać o czymś innym?

Patrzył na nią. Wykonała głęboki wdech. Miała nadzieję, że nie będzie musiała opowiadać o swoim wewnętrznym świecie. Był zbyt nietypowy, dziwny, a nawet przerażający. Nie każdy był w stanie go zrozumieć. Wiedziała, że on jeszcze nie jest na to gotowy. Nie miała pojęcia, jak wybrnąć z niezręcznej, sytuacji.

-Bo… to tylko moje, - odezwała się w końcu, a jej głos zadrżał.

Najwyraźniej zbiła go z tropu. Zmieszany,  zdobył się tylko na jedno pytanie.

-Twoje?

Pokiwała głową. Wiedziała, że lepiej będzie, jeśli zachowa to dla siebie.

-Tak, Marku. Lepiej zostawmy to w spokoju.

Zawsze, kiedy opowiadała o swoich marzeniach i fantazjach, działy się dziwne rzeczy. Obawiała się, że i tym razem, stanie się coś, nad czym straci kontrolę. Nie chciała mu tego robić.

Chłopak, chociaż bardzo się starał, nic nie rozumiał. Julka pojawiła się w jego szkole dość niedawno. Odkąd się poznali dwa miesiące temu, była dla niego wielką tajemnicą, którą, dzień po dniu, starał się odkrywać. Niestety, musiał przyznać, że ta dziewczyna, w ogóle mu tego nie ułatwia. Jednak, im bardziej było to trudne, tym bardziej chciało mu się bawić w detektywa.



sobota, 30 grudnia 2017, himeros
Tagi: marzenia

Polecane wpisy

  • Marzenia.

     6. Spóźnisz się na pierwszą lekcję. Nagle usłyszał głośny, przeszywający dźwięk. To było jak niespodziewany wstrząs. Coś wyraźnie piszczało tuż obok j

  • Marzenia.

     5. Dzika natura. -Nie o to chodzi. Moja pierwotna, dzika natura, czasami, pod wpływem różnych impulsów, wymyka się spod kontroli i przejmuje nade mną

  • Marzenia.

     4. Gotowy do ucieczki. Wyprostował się. Teraz to on był gotowy do ucieczki. Miał wrażenie, że za chwilę stanie się coś, czego nie chce. -Tak, ale może

  • Epilog

    Projekt QRexit już za mną. Niedługo minie rok, odkąd zacząłem go realizować. Było to prawdziwe wyzwanie, ale szczęśliwie obyło się bez ofiar. Po wyprowadzce z

  • W Pradze

    Chodzimy po czeskiej Pradze. Maja z wielką ekscytacją zagląda do sklepów pełnych różnego rodzaju gadżetów z marihuaną. Są tu czekolady z marihuaną, cias